Biegać z muzyką czy nie biegać? Zarówno zwolennicy, jak przeciwnicy słuchawek na uszach mają sensowne argumenty na obronę swojego stanowiska. Ja wam zaś powiem tak: biegać czasami, ale z głową! Tak, by muzyka nie stała się szumem każdego biegu, a miała swoje zastosowanie. Jako doping

Na skróty: Najlepsze utwory do biegania

[Publikowane na blogu treści są prywatnymi opiniami autora. Jeżeli chcecie je stosować, robicie to na własną odpowiedzialność. Wpis z cyklu biegacz ma sposoby]

bieganie z muzyką, czyli doping przez uszy – argumenty przeciw

Niemniej zacznę od drugiej strony, dlaczego muzyka (słuchawki!) nie jest fajna, podczas biegu.

Po pierwsze: niszczymy tą mistyczną wieź pomiędzy biegaczem, a światem. Jeżeli biegniemy w słuchawkach i zamykamy się na otaczające nas odgłosy, to następnym krokiem będzie trening na bieżni mechanicznej (napisałem to ja, zadeklarowany wróg tego ustrojstwa)

Po drugie: nie słyszymy jak pracują nasze stopy. Słuch wbrew pozorom odgrywa znaczącą rolę przy zbieraniu informacji zwrotnych na temat tego, jak zachowuje się nasze ciało podczas biegu.

Po trzecie: nie słyszymy (dobrze otoczenia), co może się skończyć bluzgiem biegacza zza nami (bywa), albo rozwałkowaniem po ulicy przez jadący walec (nie polecam).

OK. Wystarczy tej bezstronności. Teraz dlaczego warto biegać z muzyką:

Bieganie z muzyką, czyli doping przez uszy – moja droga

Jak? Najkrótsza odpowiedź na to pytanie znajduje się na tym filmie:

.. czyli krótko mówiąc – chodzi o bit, który powinien być dopasowany do dynamiki naszych ruchów. W przypadku biegu optimum jest to 180 (bądź 90) uderzeń na minutę, czyli tło dla idealnej kadencji biegacza. Czasami nieco mniej, czasami trochę więcej – w zależności od poziomu zmęczenia, tempa i ukształtowania terenu. Tak czy siak, nasze ciało przeważnie dopasuje się do muzyki i zacznie poruszać się zgodnie z jej bitem. Kto nie wierzy niech spróbuje szybko pobiegać przy tym, albo wolno przy tym.

I teraz skoro już wiemy jak to działa, możemy pomyśleć o wykorzystaniu takiej zależności. Moja ulubiona sztuczka polega na połączeniu “muzycznego bębniarza” z nauczeniem ciała i głowy, że określone utwory oznaczają walkę na 100%. Robię to poprzez dawkowanie sobie tych pozycji na słuchanie podczas specjalnych okazji, przeważnie są to ostatnie kilometry wybiegań o narastającej prędkości.

Po kilku takich treningach ciało samo przyśpiesza, a tętno skacze gdy określona muzyka pojawi się w uszach.

Oczywiście przyśpieszenie następuje, jeżeli muzyka jest dopasowana do tempa. I tu się pojawia problem, jeżeli nie za bardzo słyszymy różniące pomiędzy 150, a 180 uderzeń na minutę (to o mnie), Na szczęście w takiej chwili z pomocą przychodzi technologia i internet.

dopasowanie muzyki do tempa biegu
Dopasowanie muzyki do kadencji biegu

Dopasowanie muzyki do kadencji biegu

Jest taki poręczny serwis jog.fm, gdzie możemy przeszukać bazę utworów pod kątem ich bitu, gatunku muzycznego, a nawet tempa w jakim planujemy pobiec słuchając ułożonej tu playlisty (to dopingu propozycje dla tempa 4:00). Wyszukane utwory możemy sobie przesłuchać w iTunes, AmazonMP3 czy Spotify i od razu dodać do naszej wypasionej playlisty na zawody.

Jog.fm dopasowanie muzyki do biegania

Jog.fm dopasowanie muzyki do biegania

Bieganie z muzyką – jak to wygląda u mnie w praktyce

Ujmę to tak, dawno dawno temu, kiedy się jeszcze wszystkim dużo bardziej przejmowałem i mniej miałem na wszystko wybiegane, potrafiłem ułożyć sobie listę na cały maraton, z uwzględnieniem miejsc, gdzie będzie trudniej, gdzie będzie pod górkę, a gdzie będzie radośnie i dopasowaniem do takich międzyczasów odgrywanych wtedy utworów. Tak było kiedyś.

Teraz nieco odpuściłem, niemniej nadal mam kilka utworów dedykowanych wyjątkowym momentom zawodów (na treningach, jeżeli już biegnę ze słuchawkami, to przeważnie słucham ulubionej Trójki). TOP 5 mojej power playlisty to

muzyka do biegania: najlepsze utwory





Oczywiście nie sugeruję byście biegali przy takich samych utworach, jak dziadek 100hrmax.pl poleca, niemniej pokazuję pewną metodę przy konstruowaniu takich rzeczy.

  1. EMINEM –  mój utwór motywujący dedykowany maratonom Jeżeli słucham go stojąc w tłumie biegaczy, to każdą komórką ciała czuję, że za chwilę zacznie się wielki wyścig.
  2. SELASEE i INNER CIRCLE to utwory oczyszczające podczas długiego biegu.
  3. METALLICA – Łamacz muru.
  4. MY RIOT – kop w cztery litery na finiszu.

Przy dobieraniu utworów warto pamiętać o tym, że utwory ambitne z rozbudowanymi partiami instrumentalnymi czy artystycznymi początkami / końcami wybieracie na własną odpowiedzialność. Gdyż mało co potrafi tak zabić na 35-tym kilometrze jak 3 minuty psychodelicznej solówki na gitarze (tu kłaniam się Toolowi), albo miksowany długi początek (Sweet Noise czy Archive).

 


ps. Zanim ruszycie na dłuższą trasę koniecznie sprawdźcie, czy wasze oprogramowanie muzyczne nie jest ustawione na tryb pętli. Mało co wywołuje taką schizę, jak 45 km biegu przy dwudziestominutowej zapętlonej playliście.