Pobiegać w Śmigus-Dyngus (i w swoje urodziny) z szefowymi Mamyruszamy.pl po warszawskiej starówce, siejąc powszechne zdziwienie i soczyste komentarze? Czysta przyjemność! W końcu biegam bo lubię!

[Publikowane na blogu treści są prywatnymi opiniami autora. Jeżeli chcecie je stosować, robicie to na własną odpowiedzialność]

Początek był niewinny. Zalogowałem się do pewnego portalu społecznościowego, a tam na mnie czeka takie zaproszenie:

W poniedziałek o godzinie 20:00 pod pomnikiem Kopernika spotykamy się na OSTATNIM w tym sezonie, otwartym treningu biegowym w ramach akcji Biegam Bo Lubię NOCĄ tym razem pod hasłem W DYNGUSA OBLEWAMY SIĘ POTEM.

Spotkanie prowadzą Mamy Ruszamy (Ilona i Ola) lecz zajęcia są NIE TYLKO dla Pań :-)

Biegam bo Lubię – co to za zwierz

O co tu biega? Jakie BBL Nocą? Jakie Mamy co Ruszają? Jakie Panie? Chaotyczna gonitwa myśli w końcu pozwoliła mi dotruchtać do konkluzji, że zostałem zaproszony, gdyż mamową Ilonę i Olę poznałem na Mistrzostwach Świata w graniu w bieganie.

Hmmm…. MHMMMM… Trening prowadzony przez (wyjątkowe) kobiety? Dla kobiet? W czasie, kiedy zazwyczaj czytam bajki? W Wielkanoc i moje urodziny? Absurdalny pomysł. Po krótkiej komunikacji na FB: Czy poza mną będzie jakiś facet? Jakie tempo? .. sprawę odłożyłem do archiwum, by na cztery godziny przed wydarzeniem dojść do wniosku, że – no kurde – co mi szkodzi sprawdzić. Co z tego, że o 2:00 w nocy skończyłem poprzedni trening, a w Święta biegałem już 3 razy? JA NIE SPRAWDZĘ? Sprawdziłem!

Najpierw – czym też jest akcja BiegamBoLubię. Następnie – jak mam na czas trafić na miejsce zbiórki.

Biegam bo lubię? Lubię!

BiegamBoLubię - Ilona z MamyRuszamy

BiegamBoLubię – Ilona z MamyRuszamy

Początek był zabawny i z przytupem. Po tym, jak nieco wstydliwie zbliżyłem się do zebranych: “Cześć, jestem Kuba i też biegam…”, odkryłem, że prowadząca zajęcia Ilona (na zdjęciu powyżej) – ma także urodziny. W tajemnicy wyjawiliśmy sobie kto i ile lat kończy, a zebrany tłumek dwudziestu kilku osób odśpiewał nam 100 lat (dostanę wideo, to pokażę jak durną miałem wtedy minę).

Po śpiewach ruszyliśmy szybkim truchtem (tak w 4:45, jak nic!) pod Kolumnę Zygmunta na planowaną rozgrzewkę. Zanim dotarliśmy na miejsce, do naszej kicającej ferajny przyłączyło się dwóch chłopaków (15 lat i mniej), którzy zapytali czy będziemy tutaj biegać, i czy mogliby z nami… No, jakże mieliby nie móc? Wzięliśmy Młodych pod swoje skrzydła.

Biegam Bo Lubię / Mamyruszamy - rozgrzewka

Biegam Bo Lubię / Mamyruszamy – rozgrzewka

Dobiegliśmy na Starówkę i zaczęła mocno surrealistyczna zabawa:

  • Po pierwsze – okoliczności przyrody (centrum ruchu turystycznego i napuszonych spacerów) – totalnie inne niż moje biegowe trasy.
  • Po drugie – okoliczności cywilizacyjne (Święta, urodziny, wieczór, imprezowy nastrój i tak dalej).
  • Po trzecie – grono mniej i bardziej wstawionych przechodniów, którzy próbowali się do nas przyłączyć (“Dziadek”, +70l liczący po japońsku (?) przysiady, czy koreańska rodzina turystów), albo też syczeli “kto im dał zezwolenie na to”, “co za pajace”, “te, zobacz sportowców” i tym podobne w buraczano-cebulowym klimacie, tak często spotykanym nad Wisłą.
  • Po czwarte – sama rozgrzewka. Tutaj czas na moje poważne wyznanie: to była pierwsza poważna biegowa rozgrzewka w moim życiu, a głupio było się nie gibać, kiedy wszyscy dookoła posłusznie wykonywali polecenia pani trenerki. Ilona, nie zapomnę Ci tego!
BBL - rozgrzewamy się. Na drugim planie nasz gość (biała marynarka)

BBL – rozgrzewamy się. Na drugim planie nasz gość (biała marynarka)

Biegam bo polubiłem tych ludzi

Po kilkunastu minutach pajacowania (dosłownie) ruszyliśmy w pięciokilometrową pętlę wokół warszawskiej starówki.

Jako, że zebrana ekipa BiegamBoLubię była zróżnicowana pod względem wytrenowania (jak sprawdzałem zapis biegu, to jego tempo wahało się między 3:30, a 6:00) i ambicji (co, ja nie będę pierwszy?!), to zamiast regeneracyjnej rundki po osiedlu wyszły nam interwały łączone ze slalomem (za dużo ludzi na tych chodnikach), gdzie postoje na czerwonym świetle pozwalały dołączyć grupie dołączyć do czołówki.

Tu chciałbym wrócić do dwójki chłopaków, o których wcześniej pisałem, a z którymi zamieniłem kilkanaście zdań. Panowie, przepraszam, że nie pamiętam Waszych imion – to co zostało mi w głowie, to fakt że ćwiczycie piłkę na Legii i, że dzwoniliście do swoich rodziców powiedzieć, że będziecie później, bo się dołączyliście do biegnących ludzi i teraz gdzieś z nimi biegniecie…

…a ja – swoim głosem (kto zna, ten wie) – potwierdziłem, że to prawda i, że się Wami zaopiekujemy. Hyhyhy.

Dobiegliście do końca – i tu mój respekt wobec Was (ja to ten, który wydurniał się i chodził sprintem w tempie biegu), gdyż ani stroje które mieliście na sobie, ani trasa i finalny podbieg Tamką nie były tym, czego życzyłbym przypadkowemu przechodniowi, który dochodzi do wniosku: “a, pobiegnę sobie te pięć kilometrów, w porywach w tempie poniżej 5:00? OK!”.

Było dobrze, a może i więcej i dobrze. Piąteczka minęła niczym kilometr i ani się obejrzałem, a dobiegaliśmy do startowej lokacji. Gdyby nie fakt, że czekały na mnie w domu poważne zobowiązania, chętnie zostałbym do ostatecznego końca końcowego rozciągania. Niestety tym razem nie było takiej opcji, więc na kilkadziesiąt metrów przed metą pożegnałem ekipę, by jeszcze sprawdzić się w sprincie do Metra. W duszy zagościł maleńki smutek, że już “po”, na twarzy – duży banan, że jednak!

BBL - Mój banan wygląda tak

BBL – Mój banan wygląda tak. Zamaskowany, ale jest!

Ostatecznie moje bieganie z bbl, wytrenowanymi Mamami i szerokim gronem biegowo zakręconych ludzi okazało się nadspodziewanie miłą urodzinową niespodzianką. Dlatego też powiadam Wam: jeżeli macie okazję sprawdzić coś nowego – sprawdźcie to! Nawet, jeżeli to ma być Wasz pierwszy w życiu zbiorowy trening.

Zaś na takowy oficjalne zaproszenie poniżej:

BBL zaprasza na treningi na tartanie

BBL zaprasza na treningi na tartanie, foto bbl

Howgh!


Kto i co:

BiegamBoLubię – olbrzymia ogólnopolska inicjatywa fundacji Wychowanie przez Sport. Dzięki ich działaniom od marca do października na kilkudziesięciu stadionach (ale nie tylko!) w Polsce można co sobotę ćwiczyć bieganie pod okiem profesjonalnych trenerów. Tutaj możecie sprawdzić, gdzie pobiegacie w pobliżu swojego domu.

Mamy ruszamy – sportowo / żywieniowa akcja Ilony i Oli, adresowana przede wszystkim do młodych (wiekiem dziecka) mam (a to ci niespodzianka), które chciałyby spędzać czas aktywniej niż na interwałach pomiędzy kuchnią, a przewijakiem. Trochę bloga, trochę porad, trochę komercyjnych usług dla zainteresowanych Pań.

Autor – żadne słowa tego nie opiszą.