Podczas przygotowań do Biegu Rzeźnika, doszedłem do wniosku, że nie ważne ile razy wyskoczę w góry – ze względu na mieszkanie na nizinach i braki czasowo/wagowe i tak bardzo nie podkręcę swojego górskiego tempa. Natomiast mogę popracować nad tempem chodu i sprawdzić jak szybko mogę chodzić, kiedy będę naprawdę naciskał. Rezultat kilku(nastu?) treningów przerósł moje oczekiwania…

[Publikowane na blogu treści są prywatnymi opiniami autora. Jeżeli chcecie je stosować, robicie to na własną odpowiedzialność.]

Jak szybko można chodzić – bardzo szybko

Oczywiście nie chcę Wam tu sugrować, że następny maraton zrobię marszem i niczym Robert Korzeniowski połamię trzy godziny idąc, ale fakt faktem że w chwilach zwątpienia w bieg intensywny chód może być ratunkiem – zwłaszcza, jeżeli zaczyna nam coś siadać z powodu obciążeń, które podczas biegania są dużo większe niż podczas chodzenia (kiedy zawsze mamy jedną stopę na ziemi i automatycznie drugą słabiej walimy o glebę).

W każdym razie jestem pod wrażeniem wyników tego eksperymentu.