Wyśpiewana historia rywalizacji z partnerem podczas jednego cyklu treningowe. Piękna muzyka, doskonała aranżacja i głęboki tekst poruszający ważne biegowe zagadnienia. Zobaczcie sami…

ORYGINAŁ   <–    PIOSENKA O BIEGANIU    –>    TŁUMACZENIE
Dorotko wiem, jak drażni Cię fakt,żezamiast biegać wolę spać.

Garmina masz i treningowy plan,

ja mam przedzawałowy stan…

Przyśpieszasz na podbiegach i nie widzisz,

że tętno prawie mi rozsadza łeb

Hej stara, nie tak miało być!

Poszliśmy razem biegać dziś,

lecz ty masz syndrom kiszonego ogóra.

 

Masz tę moc, masz tę moc.

Ciśniesz tak, jak Henryk Szost!

Masz tę moc, masz tę moc

– nie obchodzi Cię mój los.

 

Oto ja, leżę w śniegu tam,

gdzie porzuciłaś mnie

cisnąć swoją życiówkę

To jednak nie jest koniec,

nie poddam łatwo się.

5:20 na kilometr niebawem będę biec

Hej stara, poczuj lekki stres.

Leginsy, dieta, trening fest.

Na trzeciej dyszce wezmę Cię,

czy chcesz czy nie.

 

Mam tę moc, mam tę moc.

cisnę tak, jak Henryk Szost!

Mam tę moc, mam tę moc,

mogę biegać całą noc.

Oto ja, medal mam.

…na mecie nudzę się,

czekając aż dobiegniesz

Denerwujesz się, że nie jestem wystarczającozmotywowana by wstawać o 5:00 rano.

T y masz plan,   a ja wciąż nie mam kondycji

Nie nadążam za Tobą na sile biegowej.

Wchodzę w zbyt wysokie zakresy.

Choć mieliśmy razem biegać,

ty masz znowu syndrom

kiszonego ogórka (WTF)?

 

Twój trening przynosi efekty

i coraz lepiej radzisz sobie

z długimi dystansami.

Biegnąc przed siebie zapominasz

o tym, że wybieganie mieliśmy

zrobić razem…

 

I stało się! Nie dałam rady, zaliczyłam ścianę,

podczas gdy Ty atakowałaś życiówkę

na zimowym maratonie.

 

Ale nie poddam się i wiosną poprawię

wydajność w pierwszym zakresie.

Wtedy zobaczysz! Kupię wypasiony sprzęt

i będę cisnąć za Tobą tak, że

poczujesz mój oddech na plecach, a

potem wyprzedzę Cię, kiedy

spuchniesz po 35-tym kilometrze.

Będę wytrenowana!

Ba! Polecę nawet w ultramaratonie!

 

I wtedy, kiedy stanę na mecie będę masować się,

nawodniać i robić selfie – Ty będziesz wciąż

walczyła na trasie, a mnie weźmie

na ziewanie…

 

Piękna historia! Taka prawdziwa.

Tylko wciąż zachodzę po rozum do głowy – co to do diaska jest biegowy syndrom kiszonego ogóra?