Słuchawki bezprzewodowe? Długo nie byłem przekonany do tego wynalazku. Przecież one zżerają prąd! I wymagają ładowania! Co jest prawdą. Ale też mają jedną wielką zaletę, w porównaniu z tymi z kablem, mianowicie… brak plączącego się i rwącego kabla. Zapraszam do testu słuchawek POWER on

[Publikowane na blogu treści są prywatnymi opiniami autora. Jeżeli chcecie je stosować, robicie to na własną odpowiedzialność]

Słuchawki bezprzewodowe Power On – słowo od dystrybutora

Co by tradycji stało się zadość, zacznę od udzielenia głosu dostawcy sprzętu. Oto, co też się kryje w tym pudełku i dlaczego warto je otworzyć…

Bezprzewodowe słuchawki Power On. Zestaw (zdjęcie dystrybutora)

Bezprzewodowe słuchawki POWER on. Zestaw (zdjęcie dystrybutora)

Bezprzewodowe słuchawki w technologii Bluetooth 4.1 CSR:

  • ergonomiczne (trzy zestawy końcówek)
  • wodoodporne (standard IPX-7).
  • z technologią redukcji szumów (CVC 6.0)
  • ładują się poniżej dwóch godzin. Działają do godzin siedmiu (przy słuchaniu muzyki, rozmawianiu przez telefon)
  • mogą być podłączone do kilku urządzeń równocześnie i być 10 metrów od nadajnika.
  • wedle dystrybutora można je także podłączyć do konsoli Sony PS4 (co jest niezgodne z prawdą, niestety nie da się)

Dodatkowo razem  z ze słuchawkami dostajemy kilka sensownych dodatków, cały zestaw wygląda w ten sposób:

Bezprzewodowe słuchawki Power On - zawartość zestawu

Bezprzewodowe słuchawki POWER on – zawartość zestawu

… i poza samymi słuchawkami zawiera:

  • kabelek do ładowania z końcówkami micro USB/ USB-C
  • trzy rozmiary dousznych wkładek
  • instrukcję po polsku i angielsku
  • twarde opakowanie na całość
  • ogranicznik długości kabla (nie ma na zdjęciu)

Jak za 99 złotych – całkiem na bogato.

Słuchawki bezprzewodowe Power On – o zestawie

A jak to się sprawdza w praktyce? Słuchawek używałem od lutego do lipca, przez praktycznie pół roku. Podczas ćwiczeń na siłowni, chodzeniu, bieganiu i jeżdżeniu rowerem. Tym chętniej, im bardziej lało, ponieważ brak przewodu pozwalał korzystać ze słuchawek przy telefonie zawiniętym w worek i zabezpieczonym na dnie plecaka. Głównie słuchałem muzyki, niekiedy rozmawiałem przez telefon. Oto moje obserwacje:

Po pierwsze nic się nie zepsuło / urwało. Na początku byłem sceptyczny co do jakości kabla łączonego obie słuchawki, okazało się że jednak zdał egzamin, a i klapka zamykająca port USB wytrzymała wszystkie ładownia. Niby tak powinno być zawsze, ale w przypadku produktów importowanych z Chin bywa z tym różnie…

Power On - otworzony port USB

POWER on – otworzone wejście USB

Po drugie jakość dźwięku jest OK. Nie jestem audiofilem, ale lubię posłuchać muzyki i mam kilka dużo droższych konkurencyjnych produktów. Power On dały radę, nie cierpiałem ani przy Spotify, ani podczas rozmów telefonicznych.

Po trzecie obsługa słuchawek jest banalna. Duży przycisk do włączenia (dłuższe przytrzymanie) / wyciszenia / odebrania rozmowy (krótsze wciśnięcie) i dwa mniejsze do regulacji głośności i przewijania utworów na listach (dłuższe wciśnięcia). I to tyle.

Słuchawki Power On - sterowanie

Słuchawki POWER on – sterowanie

Słuchawki bezprzewodowe Power On – testy

W terenie słuchawki zachowywały się poprawnie. Poza rowerowymi szaleństwami nie wypadały z uszu, trzymały łączność z telefonem, nic im nie przerywało. Trudno detalicznie się rozpisywać, jeżeli coś działa (bo o czym pisać, skoro wszystko jest OK?), zatem wspomnę o detalach, które mnie zirytowały:

Po pierwsze są spore, co powoduje, że kiedy zakładamy / zdejmujemy coś przez głowę, to przeważnie zaczepiamy o nie i wyciągamy je z sobie z uszu. Zimą było wkurzające, jak jest ciepło, rzadziej występuje. Rozmiar ich też powoduje, że jak się człowiek rozpędzi na rowerze, to pęd wiatru… wyrywa słuchawki z uszu. Przy prędkości 30 km / h i pod wiatr występuje to częściej, niż bym sobie życzył.

Po drugie nie ma informacji o stanie baterii. Owszem, można sobie patrzeć na wysokość słupka bluetooth w telefonie i na tej podstawie domyślać się ile jeszcze podziałają, ale ja jestem rozpuszczony produktem konkurencji, który przy każdym włączeniu podaje ile czasu będzie jeszcze działał. I tak to powinno być. No i by gadało do mnie po polsku, a nie kostropatym angielskim (lepszy plik audio by się przydał).

Po trzecie nie da się ich równocześnie używać i ładować. Czyli na ultra ze mną raczej nie pojadą.

Miałem też przygodę z próbą wyciągnięcia kabelka USB, a konkretniej rozłączenia końcówek micro USB i USB-C. Otóż…

Power On - kabel ładowania z dwoma końcówkami

Power On – kabel ładowania z dwoma końcówkami

Wyciągnięcie końcówki microUSB - inaczej się nie dało

Wyciągnięcie końcówki microUSB – inaczej się nie dało

… nie dałem rady zrobić tego w sposób cywilizowany.

Pozytywne zaskoczenie: zawsze się błyskawicznie parowały (łączyły z telefonem).  POWER on mają też większy zasięg niż podawane przez producenta 10 metrów. Kilka razy zdarzyło mi się zostawić smartfon w sakwie na rowerze i wejść do dużego sklepu, po czym po kilku(nastu) minutach zaczynało rwać mi się audio. Następnie oczywiście najpierw zdziwienie, a potem szybki kłus w stronę pozostawionej elektroniki (uff!)

Słuchawki bezprzewodowe Power On – podsumowanie

Nic nie jest idealne. Niemniej bezprzewodowe słuchawki POWER on mają sensowny współczynnik ceny do jakości. Jeżeli nie oczekujecie platynowych kabli i dźwięku przestrzennego, a chcecie coś taniego na treningi, co będzie dobrze działało, a równocześnie nie zaboli, jak się zgubi, to ich zakup będzie dobrą decyzją.

Cena to 99 zł na “oficjalnym profilu” dystrybutora na Allegro – o tutaj.  Ja sprzęt dostałem od dystrybutora na Polskę i jak zawsze ślicznie dziękuję, tudzież doceniam odwagę zwrócenia się do mnie z prośbą o recenzję  ;)

Na koniec ciekawostka. Otóż szukając zdjęcia kogoś z POWER on, kto będzie bardziej atrakcyjny niż ja (co by nie straszyć czytelników fotką na otwarciu), znalazłem ładną i ładnie wyfotoszopowaną Azjatkę, która na uszach ma niby POWER on, ale pod nazwą WaveFun.

Bezprzewodowe słuchawki Power On / Wavefun

Bezprzewodowe słuchawki Power On / Wavefun

Zaś wspominam o tym, gdyż ta wersja (a to jest to samo, tyle, że z innym logo), ma na Aliexpress (takie chińskie Allegro) ocenę 4.9/5 przy ponad 450 głosach. Czyli nie tylko ja uważam, że warto. I dobrze.

Jeżeli potrzebujecie więcej informacji o sprzęcie – możecie zagaić dystrybutora na FB (link do profilu).


 

Aha, jeżeli już nabędziecie POWER on, czy też coś innego na uszy bez kabla, może Was zacząć zastanawiać, czego w tych bezprzewodowych słuchawkach posłuchać. I tu mam podpowiedź! Warto zerknąć.