100HRMAX.PL - BIEGACZ MA SPOSOBY

O bieganiu inaczej: sprzęt, jedzenie i fizjologia. Treningi, zawody masowe i biegi ultra. Ciekawe porady, szczere felietony i bezkompromisowe recenzje. Tutaj nie znajdziesz tekstów na zamówienie

Tagi: maraton (Strona 1 z 2)

Maraton zabójca, ale nie dla biegaczy

Maraton zabójca… ale nie dla biegaczy?

Czy start w miejskim maratonie może być groźny dla zdrowia? Oczywiście, ale nie tak bardzo, jak niespodziewane problemy z sercem w bezpośrednim otoczeniu trasy zawodów

Czytaj dalej…

Liczba kroków - bieganie

Twoja liczba kroków podczas biegu. Sprawdź!

Jaka jest liczba kroków, które stawiamy podczas biegu? Po ją znać? Po pierwsze, by zaszokować znajomych. Po drugie, aby policzyć, jak olbrzymi ciężar muszą przyjąć nasze stopy i kolana. A potem mieć motywację, by ten ciężar zmniejszyć…

Czytaj dalej…

Ładowanie węglowodanów przed maratonem - superkompensacja glikogenu

5 rzeczy, których nie wiesz o węglowodanach. Mityczne ładowanie przed maratonem

Ładowanie węglowodanów to jedna ze świętych krów masowego biegania. “Powszechnie wiadomo”, że trzeba najpierw wywalić węgle z diety, a potem opychać się nimi po sufit, ale jak poszukać kogoś, kto umie uzasadnić wyjątkową skuteczność tej metody, to puściutko…

Czytaj dalej…

Ultra porady - debiut w ultra

Ultra porady dla opornych i upartych

Planujesz debiut w ultra? Chcesz się mordować godzinami po bezdrożach? Nie rekomenduję. Nie zniechęcam. Nie ostrzegam. Twoja sprawa. Niemniej napiszę Ci, co się u mnie sprawdziło – może, te ultra porady pomogą Ci ogarnąć własny debiut lepiej, niż zrobiłem to ja ze swoim. Co akurat nie jest znowu jakimś tam wielkim wyzwaniem…

Czytaj dalej…

Kingrunner - gra biegowa

Kingrunner, czyli Kochanie zagrajmy w bieganie

Starość jest wtedy, kiedy organizatorzy zawodów już nie zapraszają Was na starty, lecz na wieczory gier planszowych związanych z bieganiem. Tak jak to uczyniła PolskaBiega, proponując mi start w turnieju Kingrunnera

Czytaj dalej…

biegacz amator mistrzem jest!

Biegacz amator mistrzem jest. Tak, to właśnie o Tobie!

Przypomnimy ci dzisiaj, czym chwaliłeś się trzy lata temu – z takim oto tekstem powitał mnie dzisiaj Facebook. Spojrzałem na wskrzeszony przez algorytmy materiał, a tam… ja cię kręcę, to już 3 lata?!

Czytaj dalej…

OWM 2015 - ile kilometrów ma ten maraton?

To na ile kilometrów jest ten maraton? OWM 2015

Co zrobić z opłaconym maratonem, jeżeli nie ma się formy na życiówkę, a równocześnie za kilka tygodni czeka ultra? Można go nie biec, można pobiec i przebijać ze wszystkimi piątki, a można… potraktować zawody, jako trening na 50 kilometrów.

[Publikowane na blogu treści są prywatnymi opiniami autora. Jeżeli chcecie je stosować, robicie to na własną odpowiedzialność.]

I taki był mój plan. Skoro nie złamię na wiosnę trzech godzin, to nie ma sensu robić kolejnego “zwykłego biegu”. Natomiast zmierzenie się z małym ultra? Przetestowanie jedzenia i partnerki w roli zająca? A przy okazji życióweczka na 50 kilometrów? Dlaczego nie!

Tak to sobie naiwnie rozmyślałem na kilka dni przed startem.

Przed maratonem

Przed maratonem

owm 2015 – dzień przed

I tak, z każdą chwilą byłem coraz bardziej przekonany, że to świetny pomysł jest by zaatakować te 50K. Odebrałem pakiet i ostatnie 24 godziny spędziłem w 100% klasycznie – migając się od wszelakich prac domowych, prowokując dzieciaki by skakały po mnie, tak bym nie musiał nigdzie chodzić, oraz napychając się węglowodanami (co prawda makaron mam na czarnej liście, ale suszone owoce… mniam!)

OWM  - tapering przed maratonem

OWM – tapering przed maratonem

Plan zrealizowałem celująco i ważąc się przed startem byłem 2 kg cięższy niż dobę wcześniej (woda) i 12 kg cięższy, niż chciałbym to widzieć na wadze (rozmaitości). A, że na liposukcję nie miałem już czasu, to zebrałem klamoty do kupy i rzuciłem się w dziewięciogodzinny sen przerywany wycieczkami do łazienki (woda).

Maraton - ekwipunek biegacza

Maraton – ekwipunek biegacza

owm 2015: 0 – 10 KM – po warszawie sobie tuptam

Poranek zaskoczył zacnie – o 7:00 rano niebo przesłonięte chmurami i lekki deszcz, pogoda daleka od wstrząsających 21C w cieniu z poprzedniego dnia. Buła z jogurtem i suszonymi owocami, kawa co by zrealizować marzenie każdego zawodnika (start o pustych kiszkach), ostatnie poprawki i o 8:30 byłem gotowy do walki.

Plan był prosty: najpierw kręcę 8 km po drodze na linię startu, następnie z biegu dołączam do tłumu i lecę do mety robiąc swoją pierwszą życiówkę na 50K i sprawdzając jak to jest “tam dalej niż maraton”.

Plan był prosty, lecz endomondo okazało się niedokładne. Zamiast wymierzonych 8K dostałem 8.7K, co skończyło się ostrym (i bezsensownym w tej fazie biegu) przyśpieszeniem, by zdążyć przed strzałem startera (Zostało 15s zapasu). Na koniec jeszcze krótka przepychanka z bramkarzem:

– Nie wpuszczę pana.

– To ja przejdę obok przez barierki.

– Aha…

… i ruszyłem z oficjalnym zającem na 3:15, którego chciałem trzymać się tak długo, jak to możliwe. Tu pojawił się pierwszy zonk – wszyscy byli wypoczęci i pałający rządzą walki z maratonem, ja zaś już ziajałem i nie mogłem doczekać się wodopoju – duchota i przyśpieszenie na koniec dobiegu zrobiły swoje, a tłok nie pomagał…

Start OWM 2015

Start OWM 2015 – źródło zdjęcia orlenmarathon.pl

OWM 2015: 10 – 20 KM – naiwny optymizm

Z czasem nastąpiła mała stabilizacja. Nie mogąc zrozumieć logiki, którą kierował się zając (start pod 5:00, potem poniżej 4:35) kicałem sobie samodzielnie, próbując utrzymać tempo w przedziale 4:35 – 4:40, co wydawało mi się luźnym biegiem na granicy moich szybszych niedzielnych wybiegań.

Przy każdym wodopoju zaliczałem podwójną porcję wody (jedna do buzi, druga na głowę), co przy okazji skończyło się zalaniem paska Garmina wodą zmieszaną z wazeliną, po czym to sprzęt oszalał i zaczął wrzucać mi tętna, jakich w życiu nie widziałem. Jako jedzenie chciałem sprawdzić Chia Charge, batony miały być cudownym rozwiązaniem – dużo kalorii, dobrze wchodzące i smaczne. Faktycznie dały radę – na dwóch sztukach po 80g przeleciałem całą trasę. Jedząc je na (moich): 13K, 20K, 30K, 40K, 45K. W porównaniu z żelami skład też był OK:

Chia Charge - skład batonów

Chia Charge – skład batonów

Co bym poprawił to dwie rzeczy: łatwość otwierania w biegu i porcjowanie – tak by człowiek mógł zjeść połowę bez odgryzania i zbierania okruchów (Krasus, to do Ciebie).

owm 2015: 20 – 30 KM – ja pie…., jak ja mam wszędzie daleko!

W okolicach mojego 25-tego kilometra zacząłem czuć dystans w nogach, tymczasem słupki OWM wciąż pokazywały odległości z “1” na początku. Coś tu było wybitnie nie halo! Postanowiłem spróbować skoncentrować się na mojej wewnętrznej numercji, ale fakt, że na trasie maratonu półmetek był wciąż przede mną nijak nie ułatawiał zadania. I tak dreptałem, co jakiś czas cichaczem rzucając bluzgiem i pilnując się by nie biec wolniej niż w tempie 4:45.

OWM 2015: 30 – 40 KM – Kto tu postawił ten słup?

Po połówce zrobiło się nieciekawie. Nudna, prosta i odsłonięta trasa ku rozściełającemu się na wilanowskich błoniach Lemingradowi była pierwszym poważnym testem mojej psychiki. W głowie coś zaczynało szpetnie szpetać: “Ty, ale całego ultra to się przecież nie biegnie…”, a tempo po raz pierwszy przekroczyło krytyczną wartość 4:45, która dla mnie była punktem granicznym, jeżeli chodzi o to, na ile mogę sobie odpuścić. Czułem się jak po 35-tym kilometrze maratonu, ale ponury dowcip polegał na tym, że do tego słupa:

Maraton - ściana na maratonie

Maraton – ściana na maratonie

… miałem jeszcze prawie 10 kilometrów. A potem następne 7 do mety.

Zacisnąłem zęby, wbiłem wzrok w ziemię 2 metry przed sobą i starałem się koncentrować tylko na tym, by rytmicznie ruszać nogami i nie przegapić żadnego z wodopojów (wciąż było parno). Nie rozglądać się, nie analizować, nie myśleć o tym co ja tu robię i o tym, jak bardzo kliniczny jest mój przypadek. Ruszać nogami. Od punktu z wodą, do punktu z wodą.

Owszem, tempo spadło do beznadziejnego poziomu 5:00. Owszem, uda coraz mocniej dawały znać o sobie, a i w butach (Merrell Bare Access Ultra – po tym biegu nie wiem czy polecam) także zaczynała się jakaś rewolucja, ale jednak ciągle biegłem!

OWM 2015: 40 – 50 KM – to na ile kilometrów jest ten maraton?

Biegłem i biegłem, mając coraz mniej kontaktu z otoczeniem (niestety stany mistyczne nie wystąpiły), aż dobiegłem do zlokalizowanego na 34-tym kilometrze trasy (moim 42-gim) punktu dopingowego prowadzonego przez ekipy Wkurw_Teamu i Smashing Pąpkins, gdzie wybiegła mi na spotkanie moja rzeźnikowa partnerka Dorota (znana też jako Królowa Maratonów Polskich). Wcześniej umówiłem się z nią, że podczas ostatnich siedmiu kilometrów będzie moim zającem. I była.

  • Bluzgała.
  • Obrażała.
  • Próbowała wejść na ambicję.
  • Załatwiała wodę.
  • Niosła buty (zdjąłem na 46-tym km).

… i nie pozwalała bym sobie odpuścił i zszedł do 5:30

Była wredna! I moje szczęście, bo bardzo miałem ochotę olać ten kretyński pomysł biegnięcia całych 50-ciu km (45 kilometrów to przecież też imponujący dystans) i odpuścić sobie. Coraz mniej też kojarzyłem, gdzie konkretnie jestem. Biegnąc przez znane od lat ulice, co zakręt dziwiłem się temu, co widzę. Wyglądało to tak:

Kryzys na ostatnich kilometrach

Kryzys na ostatnich kilometrach

… i to Ruda pomogła mi na tyle, że na ostatnich pięciu kilometrach zachowałem jakiś poziom i nie odpuściłem do reszty, chociaż z kilometrów 47-48 pamiętam tylko tyle, że starałem się biec po białych liniach (gładkie) i kałużach, co by chłodzić stopy.

Maratonowe przepychanie ściany

(post)maratonowe przepychanie ściany – zdjęcie z galerii OWM opublikowanej na festiwalbiegowy.pl

Moc wróciła na 40-tym kilometrze, kiedy biegłem przez Most Świętokrzyski. Świadomość, że ból – jakkolwiek silny by nie był – skończy się za 10 minut, wyzwoliła mnie z mentalnej blokady i zdjęła bezpieczniki strachu. Mogłem finiszować (ostatnie 500 m w 4:00 -> 3:35)!

Na metę wbiegłem z czasem 03:24:45. Wynik, którego w normalnych okolicznościach bym publicznie nie podał, w tych – nienormalnych – był na styk z tym co sobie wymarzyłem, ponieważ oznaczał, że zamknąłem 50 kilometrów w 4 godzinach i 1 minucie (a w tejże przepychanki z bramkarzem i trucht z tłumem do linii startowej). Oznaczał też, że gdybym zrobił każdy kilometr o 1 sekundę szybciej miałbym trójkę z przodu…

No nic, następnym razem (tu log w endo)!

Maraton - trasa

Maraton – trasa

Dobiegłem!

Nie zatrzymałem się ani razu (poza 20 s na zdjęcie butów)!

Sprawdziłem się na dłuższym dystansie na 5 tygodni przed Rzeźnikiem.

I kiedy siedziałem na trawie, ogarnął mnie błogi spokój. Ta chwila, kiedy już nic nie musicie. Ba! Kiedy nawet, jeżelibyście coś musieli, to i tak tego nie zrobicie, bo nie dacie rady wstać bez pomocy.

Bezcenne.

Ratujące życie zająca.

42K / 50K - meta

42K / 50K – meta

Technikalia

Tempo brutto: 4:49
Jedzenie: 2x Chia Charge
Picie: 2l wody
Szkody na ciele i duszy: Trzy bąble
Stan na 24h po: Średnie zakwasy w czworogłowych uda,  da się jeździć na rowerze


Na koniec taka uwaga: wiem, że dla wielu z Was zrobienie 50K to nic wielkiego. Z takiej perspektywy mój wpis jest ciut na wyrost. Mam nadzieję, że za rok też będę w tym miejscu, niemniej dziś jestem pod wrażeniem tego, jak bardzo te dodatkowe kilka kilometrów zwiększa obciążenie psychiczne (w porównaniu z dystansem maratonu). Niby to były tylko 4 godziny a sponiewierało mnie mocniej niż podczas doby łażenia po schodach.  Dobre ostrzeżenie przed Rzeźnikiem, lekcja zostanie zapamiętana…

ps. Te metry, których zabrakło do 51K, przebiegłem sobie wieczorem. Było śmiesznie.

OWM pakiet startowy - co w środku

OWM pakiet startowy – wyprawka na maraton

Zawartość pakietu startowego jest istotną przesłanką do startu w zawodach dla 40% biegaczy.  W związku z tym podrzucam Wam przegląd pakietu startowego na Orlen Warsaw Marathon.  Jeszcze nie jest za późno, by wycofać się z zawodów i odsprzedać komuś swój numer startowy.

[Publikowane na blogu treści są prywatnymi opiniami autora. Jeżeli chcecie je stosować, robicie to na własną odpowiedzialność.]

OWM pakiet startowy – według organizatora

Szukając informacji na internetowej stronie Orlen Warsaw Marathon możemy przeczytać, że w ramach pakietu startowego dostaniemy na zawody:

  • Płaskoszwowa koszulka techniczna w technologii Motion Dry / Cyberdry, składająca się w 100% z polysteru (130g/m2)
  • Oddychająca ergonomiczna czapka doskonale dopasowująca się do głowy i chroniąca przed promieniami UV
  • 100zł zniżki na drogie buty. 10zł zniżki na średnio drogie paliwo.
  • Butla Oshee
  • Kolorowanka Książeczka

Wszystko pięknie, chociaż brak plecaka uważam za karygodne nadużycie mojego zaufania (jak i zniżkę na paliwo wysokości 10 zł, w zeszłym roku dostałem 100 zł!). Foch. Niemniej materiały promocyjne to jedno, a proza życia to zupełnie co innego (brak Photoshopa czyni różnicę). Dlatego, tak szybko jak to tylko było możliwe pomknąłem do Biura Zawodów, by sprawdzić obietnice organizatora. Raz kozie śmierć…

OWM PAKIET STARTOWY – CO W ZESTAWIE

Najpierw chwila grozy, czy ja to faktycznie ja (uff, jeszcze raz się udało!) – przy okazji pozdrawiam bardzo miłe Panie obsługujące numery 1000-1500, dzięki którym nie straciłem swoich rowerowych rękawic:

OWM Biuro Zawodów

OWM Biuro Zawodów

… i już po chwili mogłem organoleptycznie się przekonać, że zapewniany na OWM pakiet, czyli nasza biegowa wyprawka na Narodowe Święto Biegania (gdyż pod takim hasłem reklamowany jest wiosenny maraton w Warszawie) w wersji maratońskiej zawiera… zobaczcie sami wideo!

Pakiet startowy na OWM oceniam 8/10. na dychę jednak zbyt słodko.

Odbiór pakietów startowych na OWM 2015

Jeżeli zdecydowaliście się na start w zawodach i odebranie swojej paczuszki, to możecie to zrobić w Biurze Zawodów (namioty wzdłuż Stadionu Narodowego od strony al. Zielenieckiej). Wydziergany przez OWM pakiet czeka na śmiałków przez trzy dni w następujących terminach:
1. Biegnąc w maratonie albo biegu OSHEE 10K 

  • dnia 23. 04. 2015, w godzinach 14:00 – 20:00
  • dnia 24. 04. 2015, w godzinach 10:00 – 21:00
  • dnia 25. 04. 2015, w godzinach 09:00 – 22:00

2. Biegnąć? Maszerując? Idąc? w Marszobiegu “Biegam, Bo Lubię POMAGAM” 4,6K

  • dnia 23. 04. 2015, w godzinach 14:00 – 20:00
  • dnia 24. 04. 2015, w godzinach 10:00 – 21:00
  • dnia 25. 04. 2015, w godzinach 09:00 – 14:00

Wypasik. Pozytywnym znajduję fakt, że wystarczy sam dowód tożsamości i nie trzeba drukować żadnych świstków (to do ciebie Maratonie Warszawski [aktualizacja: odezwał się MW i wytłumaczył, że świstków które wysyłają drukować nie trzeba o ile odbieramy pakiet we własnym imieniu. Hmmm, to zmienia postać rzeczy. Sprawdzę jesienią]).

OWM - pakiet

OWM – pakiet

Strona 1 z 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén