Kiedy jestem na haju to czuję się lepiej. Świat jest ciekawszy i bardziej kolorowy, ludzie pozytywni, a problemy banalne. Kiedy przez dłuższy czas – a zwłaszcza wbrew sobie – nie mogę zażyć środka, czuję się źle i mam doła. Czy to już uzależnienie?

Na skróty: uzależnienie od biegania: Test I; Test II

Czy biegowy haj to uzależnienie? Sprawdzicie to. Ale najpierw chnienie grozy…

[Publikowane na blogu treści są prywatnymi opiniami autora. Jeżeli chcecie je stosować, robicie to na własną odpowiedzialność. Wpis z cyklu biegacz ma sposoby]

Uzależnienie od biegania – objawy kliniczne

     “U systematycznych biegaczy zaobserwowano wzrost oporności galwanicznej skóry po jednym dniu bez treningu.W innym badaniu zmęczenie i somatyczne objawy depresji pojawiły się w tydzień po zaprzestaniu ćwiczeń i pozwalały przewidywać rozwój objawów poznawczo-afektywnych w drugim tygodniu […] Mondin i współautorzy badając ochotników poddających się dobrowolnie trzydniowej deprywacji  stwierdzili u badanych wzrost poziomu lęku, napięcia, przygnębienia i zakłopotania” – przeczytajcie “Uzależnienie od ćwiczeń fizycznych – objawy i mechanizmy”, Psychiatria Polska, 2012, tom XLVI [PDF]

Brzmi mocno, prawda? Teoria głosi, że podatności na uzależnienie od biegania jest skorelowana z perfekcjonizmem, nastawieniem na rywalizację i potrzebą poprawy swojej samooceny. Znajome? Nie bez przyczyny w biografiach ultrabiegaczy często przewija się wątek przemiany w życiu i przejścia od picia i ćpania po nocach do biegania po świt – wszak psychiczne uzależnienie od biegu, to mniejsze zło niż fizyczne od wódy…

Zatem, czy można to sobie zbadać? I tak i nie. Ponieważ nikt nam nie powie: wykrywam u Pani/Pana uzależnienie od biegania. Niech Pan/Pani idzie się natychmiast leczyć!

– niemniej z opisu codziennych zachowań można stworzyć ogólny opis stanu badanego, który powinien zasugerować, czy dana osoba może odpuścić temat, czy jednak lepiej by zadbała o siebie i zastanowiła się nad swoim życiem. Sprawdźcie się. Nic to nie kosztuje, poza 2 minutami i odwagą, by spojrzeć prawdzie prosto w oczy – czy już dobiegliśmy do biegoholizmu:

     “Bo jak (inaczej) nazwać zjawisko, gdy nasze bieganie zamiast kulturalnego wypicia kieliszka wina zaczyna przypominać chlanie na umór? Gdy zachłyśnięcie się tymi słynnymi biegowymi endorfinami zaczyna bardziej przypominać narkotykowe czy alkoholowe stany euforyczne?” – przeczytajcie “Dwie strony medalu” na wielkaimprowizacji.blogspot.com

Uzależnienie od biegania – test na uzależnienie

A po przeczytaniu odwiedźcie sobie uczciwie na poniższe pytania. Jedyną osobą którą możecie oszukać jesteście Wy sami,  a oszukiwanie samego siebie to własnoręczne skazywanie się na życie w Matrixie.  Można, ale co to za życie?

Test I:

  1. Lekceważę ważne wydarzenia rodzinne i społeczne, by móc pobiegać
  2. Rezygnuję z innych zainteresowań i spędzania czasu z przyjaciółmi, by iść na trening
  3. Kiedy nie mogę biegać czuję irytację i mam zły nastrój
  4. Najlepsze samopoczucie mam podczas biegu, bądź zaraz po jego zakończeniu (godzina)
  5. Wolę bieganie niż dobre jedzenie, film, czy czasami nawet seks. To moje ulubione zajęcie
  6. Biegam nawet przy przeziębieniu. To mi pomaga
  7. Kiedy jest to możliwe (dodatkowe okno treningowe) chętnie biegam więcej niż mam w planie
  8. Moi znajomi wspominają mi, że trochę za dużo biegam
  9. W mojej rodzinie były osoby leczące się na depresję  / załamania nastroju

Jeżeli odpowiedzieliście TAK na więcej niż trzy punkty, możecie być na ścieżce do uzależnienia i powinniście skontaktować się z kimś zajmującym się zawodowo zdrowiem psychicznym. Tak przynajmniej uważają autorzy tego testu, opracowanego przez psycholga klinicznego dr.  Sharon Stoliaroff i opublikowanego na łamach The American Running Association, numer 6/18 – Running & FitNews [WWW].

…a moja punktacja to 7/9. Uzależnienie od biegania?

 

No bez żartów. Sprawdzę lepiej w lepszym teście…

Tym drugim testem jest narzędzie z The Exercise Addiction Inventory, opublikowane w Addiction Research and Theory 5/12 2004 [PDF], gdzie na pytania odpowiadamy zgodnie ze skalą, na której: “1” oznacza nigdy / nie zgadzam się ; “6” oznacza zawsze / całkowicie się zgadzam,  zaś wartości pośrodku to przejścia pomiędzy tymi dwoma skrajnymi ocenami.

Test II

  1. Bieganie jest najważniejszą rzeczą w moim życiu
  2. Kłócę się z rodziną / partnerem o to ile biegam
  3. Biegam, aby poprawić sobie humor
  4. Biegam więcej niż kiedyś (w zeszłym roku)
  5. Kiedy nie mogę wyjść na zaplanowany trening – denerwuję się
  6. Kiedy postanawiam zmniejszyć liczbę treningów, po pewnym czasie wracam znowu do punktu wyjścia

Po szczerej odpowiedzi na pytania sumujemy punkty i sprawdzamy wyniki. Według autorów testu uzyskanie powyżej 24 punktów kwalifikuje nas do rozmowy z lekarzem.  Maksymalna punktacja w ostatnich dwóch pytaniach jest dodatkowym ostrzeżeniem wskazującym na możliwość bycia już uzależnionym.

Moja punktacja? 26…

Poszło Wam lepiej?

Czy biegowe uzależnienie jest złe?

Na tak postawione pytanie jest trudno prosto odpowiedzieć. Z jednej strony każde uzależnienie od biegania oznacza (sam termin na to wskazuje), że stajemy się od czegoś zależni i przestajemy kontrolować samych siebie. Z drugiej strony trudno postrzegać negatywnie uzależnienie od ruchu, świeżego powietrza i dobrego nastroju. Przecież to “nic złego” [napisał potencjalnie uzależniony], a szkody na zdrowiu przeważnie nie dotyczą fizyczności czy potencjału intelektualnego – tak jak to ma miejsce w przypadku “klasycznych” używek.

Więc jak, tylko się cieszyć z wysokiej punktacji i chwalić znajomym? Tak, do czasu kiedy przekroczymy tą cienką linię pomiędzy intensywnym zaangażowaniem a uzależnieniem i te drugie pokaże swoją prawdziwą naturę. Poważna kontuzja, kryzys w związku czy też stan nieustannego rozdrażnienia wywołanego niemożnością biegania – to przecież druga strona naszego biegowego haju.

Oczywiście pozostaje pytanie czy mając objawy odstawienia pójdziemy do psychologa…

 

…czy wyskoczymy na dodatkowy trening.

Sam nie wiem.

The brighter the light darker the shadow